Postawiłam sobie za cel, aby zgromadzić poduszkę finansową na niespodziewane wydatki. Podobno aż 2/3 Polaków nie ma żadnych oszczędności. To straszne, w jakim stresie się żyje od pierwszego do pierwszego. Ja nie chce się tak stresować i zaczęłam oszczędzać. Na razie jest to 10% zarobków, ale będę to stopniowo zwiększać, mam nadzieje także ze zwiększeniem zarobków.
Wiele osób twierdzi, ze nie ma szans na odkładanie czegokolwiek, gdyż nie ma z czego. Takie podejście jest absurdalne, gdyż wiadomo, że z małych kwot robią się duże, więc warto odkładać cokolwiek. Choćby kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Gdy włożymy te pieniądze na lokatę, albo konto oszczędnościowe zaczną same pracować. Procent składany to jeden z lepszych wynalazków. Przecież choćby 100zł miesiecznie daje 1200zł rocznie plus odsetki, a po 5 latach daje to juz ponad 6300zł z odsetkami np. 2,5%.
Często bywa tak, że wydatki mamy pod kontrolą, kupujemy tylko najpotrzebniejsze produkty, nie mamy kredytów, a mimo to ciężko coś odłożyć. Gdy zarabia pensję bliską najniższej krajowej jest to bardzo ciężkie. W takim wypadku można tylko myśleć o zwiększeniu dochodów i minimalizowaniu kosztów stałych. Może warto obniżyć abonament, albo poszukać tańszego mieszkania? Może znajdzie się jakaś praca dodatkowa? Szkoda marnować życie na narzekanie na brak pieniędzy. Powinniśmy spełniać swoje marzenia i żyć tak jak tylko chcemy. Jeśli to pieniądze są ograniczeniem, trzeba to pokonać.
Wiele osób twierdzi, ze nie ma szans na odkładanie czegokolwiek, gdyż nie ma z czego. Takie podejście jest absurdalne, gdyż wiadomo, że z małych kwot robią się duże, więc warto odkładać cokolwiek. Choćby kilkadziesiąt złotych miesięcznie. Gdy włożymy te pieniądze na lokatę, albo konto oszczędnościowe zaczną same pracować. Procent składany to jeden z lepszych wynalazków. Przecież choćby 100zł miesiecznie daje 1200zł rocznie plus odsetki, a po 5 latach daje to juz ponad 6300zł z odsetkami np. 2,5%.
Często bywa tak, że wydatki mamy pod kontrolą, kupujemy tylko najpotrzebniejsze produkty, nie mamy kredytów, a mimo to ciężko coś odłożyć. Gdy zarabia pensję bliską najniższej krajowej jest to bardzo ciężkie. W takim wypadku można tylko myśleć o zwiększeniu dochodów i minimalizowaniu kosztów stałych. Może warto obniżyć abonament, albo poszukać tańszego mieszkania? Może znajdzie się jakaś praca dodatkowa? Szkoda marnować życie na narzekanie na brak pieniędzy. Powinniśmy spełniać swoje marzenia i żyć tak jak tylko chcemy. Jeśli to pieniądze są ograniczeniem, trzeba to pokonać.
Brak pieniędzy, czy życie na granicy ubóstwa generuje wiele negatywnych emocji. Często te emocje są tak silnie zakorzenione, że osoby te nie potrafią poradzić sobie same z wyjściem na prostą. Są pełne rozgoryczenia i zazdrości i nie rozumieją, że to w jakiej sytuacji się znajdują zależy tylko od nich.
Dla mnie pieniądze nigdy nie były priorytetem. Pochodzę raczej z rodziny, w której się nie przelewało i możliwe, że przyzwyczaiłam się do tego, że nie mogę mieć wszystkiego co zechcę. Wiadomo, że łatwiej się żyje, gdy mam stałe źródło dochodów, wiem że stać mnie na to co potrzebuje i mogę jechać co kilka miesięcy za granicę. Dlatego nie chcę, aby pieniądze stanowiły dla mnie ograniczenie do spełniania marzeń. Buduję więc skrupulatnie moją poduszkę finansową i powiększam źródła dochodów, aby mieć takie życie o jakim marzę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz