Perfekcjonista w każdym calu. Zostaje po godzinach, dopracowuje projekty, ale krótkie terminy robią swoje. Nie wyrabia się i dostaje ochrzan. Słusznie czy nie, przejmuje się tym. Bo co jeśli go zwolnią? Przestaną go szanować, albo lubić? A może zaczną się jeszcze bardziej czepiać?
Czy warto się przejmować?
Wszystko zależy od tego, jaka jest atmosfera w pracy. Jeżeli metoda prowadzenia firmy polega na krótkich terminach, wymaga się od pracowników pracy po godzinach i w weekendy, a dodatkowo często traktuje się ich gorzej ze względu na ich nie wiedzę, to nie ma sensu. Bo i po co? Przejmowanie się doprowadzi tylko do stanów przeddepresyjnych albo osłabienia pewności siebie. Prawda jest taka, że najlepiej byłoby uciekać z takiej firmy, ale gdzie zdobyć doświadczenie? Jak zostać mistrzem w swoim fachu bez przygotowania? Może przez jakiś czas uda się zacisnąć zęby i jakoś przecierpieć ten ciężki okres. Może potem będzie lepiej?
Życie jest pełne zagadek. Może będzie lepiej. Nie ma co rozmyślać o tym co będzie w przyszłości, gdy jesteśmy na początku drogi. Mi łatwiej jest nie przejmować się pracą w firmie, w której jest kiepska atmosfera, bo tak naprawdę nie będzie mi żal, gdybym musiała odejść z takiej pracy. Z drugiej strony w takiej firmie trudniej jest sie zaaklimatyzować, ze względu na ciągłe pretensje ze strony szefa.
Czy po tym można poznać, że to nie jest "to" miejsce? Jeśli po 2 miesiącach nie chce mi się tam chodzić, to co będzie po 3 albo 4?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz