Gdy w moje ręce wpadła Kobieta niezależna Kamilii Rowińskiej przeczytałam ją jednym tchem. Jako, że tematem rozwoju osobistego interesuje się od dawna, książka ta stanowiła świetne przypomnienie i utrwalenie tego co już dawno powinno być mocno zakorzenione w moim postępowaniu. Jak to bywa w życiu, nie wszystkie zmiany przychodzą łatwo, mimo że wiadomo, że są dla nas dobre.
Trzeba wcześnie wstawać i więcej się uczyć. Jan Kulczyk
To motto, które wpisałam sobie do mojego pozytywnego notesu (zapisuje tam myśli, cytaty, plany, a potem przeglądam w chwilach zwątpienia) i zamierzam mocno wprowadzic je w życie. Póki co bez rezultatu :)
Moją największą bolączką jest wczesne wstawanie. Nie potrafię się zmusić do tego, żeby zerwać się z łóżka za pierwszym budzikiem. Po raz kolejny przetrząsnęłam Internet w poszukiwaniu porad dla śpiochów i leniuchów. Zaciekawił mnie eksperyment związany z wyrobieniem sobie fizjologicznego nawyku automatycznego reagowania na budzik wstaniem z łóżka: "W ciągu dnia przygotuj wszystko tak, jakbyś szedł/szła spać. Zasłoń
okno, pościel łóżko, załóż piżamę (jeśli w niej zazwyczaj śpisz), itd.
Nastaw budzik na kilka minut naprzód i połóż się. Gdy zadzwoni budzik,
natychmiast go wyłącz. Przeciągnij się, weź głęboki wdech i wstań.
Uśmiechnij się do siebie i wykonaj czynność, którą zazwyczaj robisz tuż
po wstaniu (np. pójście do toalety, ubranie się, prysznic, wstawienie
wody na herbatę, ćwiczenia fizyczne, itd). Następnie otrząśnij się
i powtórz wszystko kilkakrotnie. Tak, tak, znowu połóż się, nastaw
budzik, przeciągnij się, wstań i zrób coś. Może i wydaje się
to idiotyczne, ale właśnie w ten sposób automatyzujemy czynności. Rób
to do momentu, gdy będziesz robić wszystko odruchowo, bez zastanawiania
się „co ja miałem teraz zrobić?”.
Jutro po powrocie z pracy zaczynam wprowadzać to ćwiczenie w życie.
Kolejne zdanie, które sobie zapisałam to: "Ludzie biedni liczą każdą złotówkę. Ludzie bogaci liczą każdy grosz". W związku z tym postanowiłam znowu lepiej przyjrzeć się moim finansom i znowu zaczęłam prowadzić bilans wydatków i dochodów. Korzystam ze świetnego excela Michała z Jak oszczędzać pieniądze.
Najważniejsza jednak dla mnie kwestia, która poruszyła Kamila to inwestycja we własny rozwój osobisty. Jak to jest, że nie szkoda nam pieniędzy na torebkę, a nie możemy wybrać się na kurs języka? Zmieniamy samochód na nowszy, a odkładamy na później nasze studia podyplomowe. Przedkładamy pragnienia i marzenia innych członków rodziny nad swoje i nad swój rozwój.
W tym roku postanowiłam znacząco podnieść własne kompetencje, tak aby w przyszłości nie musieć się martwić o pracę i stanowić konkurencję na rynku pracy. W tej chwili myślę, że najlepiej byłoby dla mnie oprócz kursów technicznych, zainwestować w kurs asertywności. Czy jednak 800 zł to odpowiednia kwota za takie szkolenie? Czy tylko wymiguje się od rozwoju puściejącym portfelem? To normalna cena, czy zagrywka coachów i trenerów? Może wystarczy jak porobię ćwiczenia z poradników? :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz