poniedziałek, 21 września 2015

Jeśli nie wiesz dokąd idziesz...



... nigdy tam nie dojdziesz.

Będąc nastolatką miałam całą ścianę obwieszoną takimi mądrościami. 
"Pieczone gołąbki nie same lecą do gąbki"
"Jeśli nie potrafisz, nie pchaj się na afisz" i tym podobne. Zabawne, że ciągle mam je w pamięci. Przydaja się czasami podczas oglądania "1 z 10", ale w życiu codziennym także.

Czy wiesz dokąd idziesz? 

Co chcesz osiągnąć, kim chcesz być i co chcesz przeżyć?

Gdy czasem pytam kogoś, gdzie chce pracować po studiach, słyszę, że "Gdzie mnie przyjmą". Wiadomo, że rynek pracy jest ciężki i na początku trzeba łapać się pierwszej lepszej możliwości. Potem będzie łatwiej przeskoczyć na inną płaszczyznę. Może jednak nie warto zostawiać wszystkiego przypadkowi?

Gdy rekruter zadaje pytanie na rozmowie rekrutacyjnej: "Kim chce Pan być za 5 lat?" słyszy wymyślone regułki i utarte odpowiedzi, gdyż nie każdy wie kim chce być za 5 lat. Sama tak odpowiadałam, gdyż nigdy nie możemy być pewni, co bedziemy robić za 5 lat. To bardzo dużo czasu i wszystko może się wtedy zmienić. Możemy calkowicie zmienić branżę i bieg kariery.  Ale niektóre rzeczy będą niezmienne. Np. to, że nie przestaniemy się rozwijać, uczyć nowych języków, podróżować. Nie wiem czy rekrutera takie odpowiedzi zadowolą, ale warto przygotować takie odpowiedzi dla siebie, żeby nie zapomnieć co chcemy osiągnąć, bo bez konkretnego celu nigdy nam się to nie uda.

Czy Michael Jordan byłby najsławniejszym koszykarzem, gdyby nie podporządkował całego życia temu celowi? Czy Ingvar Kamprad stworzyłby IKEA, gdyby nie wiedział dokąd chce iść? A Walt Disney, Albert Einstein czy Henry Ford? Co by było, gdyby w pewnym momencie się poddali? Świat jest pełen ludzi sukcesu, którzy uświadamiają nam, że warto mieć cele i wytrwale dążyć do ich spełnienia.

Nie zawsze będziemy iść wydeptaną ścieżką. Bywa, że musimy przedzierać się przez dżunglę, oganiając się od przeszkód spadających ze wszystkich stron. Jednak pewne jest to, że nawet najgęstsza puszcza kiedyś się kończy, a my wzmocnieni upadkami dotrzemy do celu. Ważne, żeby wizja dotarcia do celu motywowała nas pozytywnie do działania, a jego osiągnięcie dawało nam szczęście i poczucie spełnienia.



niedziela, 20 września 2015

Nie uśpij w sobie dziecka


Odkąd pamiętam lubiłam żyć bardziej w przyszłości niż tu i teraz. Żyłam w sferze marzeń, a najlepiej pomagały mi w tym książki. Szczególnie książki dla dzieci. 

Jakiś czas temu, nie pamiętam już teraz zupełnie jak to się stało, ale zaczęłam sobie przypominać literaturę mojego dzieciństwa. Na pierwszy ogień poszły "Dzieci z Bullerbyn", "Karolcia", "Dr Dolittle", "O psie który jeździł koleją". Wspaniałe książki z morałem, ale niestety ich treść już dawno ulotniła się z mojej głowy więc trochę czułam się jakbym czytała je po raz pierwszy. Czytało się je lekko i przyjemnie. Duże literki, proste zdania - kilka godzin przyjemności. Znowu płakałam, gdy Lampo wpadł pod pociąg, trzymałam kciuki za Karolcię i jej koralik, śmiałam się w głos, gdy Kaczka upiekła ciasto dla Dr Dollitle i żałowałam, że nie miałam takiego dzieciństwa jak Dzieci z Bullerbyn. Szkoda tylko, że nie mam 10 lat jak kiedyś.

Te książki przypomniały, że nie można przestać pielęgnować w sobie wewnętrznego dziecka. Jak dzieci powinniśmy, żyć we własnym tempie, cieszyć się każdą chwilą i nie martwić się na zapas, być tym kim się chce być i nie przestawać doświadczać nowych rzeczy. 

Teraz czuję, że znowu chętnie zanurzę się w taką literaturę. Może "Ania z Zielonego Wzgórza"? "Harry Potter", "Mały Książe", "Mikołajek" albo "Tajemniczy Ogród". Wybór jest spory :)

Życie własnym życiem



Każdy ma tylko jedno życie i szkoda byłoby je przeżyć niewłaściwie. Podobno na łożu śmierci ludzie najbardziej żałują, że żyli życiem innych a nie swoim. Nikt nie wspomina, że za mało pracował, miał za mało pieniędzy, albo był za mało sławny. Najważniejsze okazuje się, aby być szczęśliwym, robić to co się kocha, a nie to czego oczekują od nas inni. 

Jak więc żyć własnym życiem? 

Dla mnie najtrudniejsze jest to, aby nie przejmować się opinią innych osób. Każdy ma prawo do swojego zdania, ale trzeba nauczyć się odsiewać to od prawdy o sobie, którą sami znamy. Nie powinniśmy polegać jedynie na opiniach innych osób, aby nie osłabiać swojej pewności siebie, a właśnie budować ja na asertywności i miłości do siebie.

Konieczne jest aby mieć marzenia i cele. Dokładnie nakreślone i zdefiniowane, tak aby można było ułożyć plan realizacji. Uczucie spełnienia własnych marzeń to znak życia własnym życiem. Wspomnienia to jedna z rzeczy, której nikt nie jest w stanie nam odebrać. Ja dawno temu przygotowałam listę marzeń, na której wypisałam miejsca i sytuacje, które chciałabym zobaczyć i osiągnąć. Rzadko do niej zaglądam, ale bardzo mnie cieszy, gdy okazuje się, że podczas mojej "nieobecności" udało mi się spełnić jakieś marzenie. Takie sytuacje od razu uskrzydlają i wtedy w euforii dopisuję nowe pozycję do listy marzeń, bo nigdy nie można przestać marzyć.

Bardzo ważne jest, aby otaczać się wartościowymi ludźmi, których podziwiamy i które pomogą nam w jakiś sposób zrealizować własne cele. Nie warto marnować czasu na relacje, które wysysaja z nas energię czyli na tzw. wampiry emocjonalne. Jeśli ktoś krytykuje nasze zdanie i pomysły, i nie jest to krytyka konstruktywna to nie warto zaprzątać sobie tym głowy. Jak mówi powiedzenie "Jeśli wpadniesz między wrony, będziesz krakać tak jak one". Może warto więc poszukać stadka wron, które będzie dla nas inspiracją?

Warto doceniać też każde miejsce, w którym przebywamy i ludzi, którzy sa z nami. Ćwiczenie uważności na pewno się przyda. Celebrowanie zwykłych momentów sprawia, że przestają być zwykłe, a nasze życie staje się pełniejsze i wartościowsze. Ja bardzo lubię niedzielne poranki, kiedy z MM przygotowujemy śniadanie i potem razem je jemy. W ciągu tygodnia rzadko razem jemy śniadanie, dlatego cieszę się, że udaje się to przynajmniej w weekendy.


sobota, 19 września 2015

Zmiana za zmianą


2 miesiące temu zmieniłam pracę. Wiązało się to ze sporym stresem. Porzuciłam pracę w stabilnej firmie, umowę na czas nieokreślony i wyjazdy za granicę. Teraz robię coś co jest najbardziej związane z moim wykształceniem z dotychczas wykonywanych zawodów. Jestem w tym jednak bardzo początkująca, więc spotyka mnie sporo stresu i muszę ciagle się dokształcać. 

Między innymi jest to powód dla którego ciągle szukam swojego miejsca. Nie jestem pewna czy to praca dla mnie. Chciałam spróbować, ale czy po 2 miesiącach można już określić czy to miejsce dla mnie? Czy to nie za wcześnie? Z drugiej strony jeżeli wiem, że to nie miłość od pierwszego wejrzenia po co brnąć dalej? 

Teraz mam okazję do zmiany pracy, ale myślę że po jednej okazji przyjdzie kolejna... Nie można poddawać się tak szybko. Mam wrażenie też, że człowiekowi łatwiej przychodzi wdrażanie kolejnych zmian, gdy zrobi już jakiś krok. Teraz perspektywa zmiany pracy nie stanowi dla mnie takiego stresu jak stanowiła kilka miesięcy temu. Myślę, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie, zaangażowanie i wszystko się na pewno się ułoży.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Minimalizm



Od jakiegoś czasu zgłębiam tajemną wiedzę na temat minimalizmu. Filozofia ta bardzo przypadła mi do gustu i bardzo mi odpowiada. Nie lubię otaczać się dużą ilością rozpraszaczy, kupować dużo rzeczy ani wydawać pieniędzy więc kiedy chciałam zacząć pewne zasady ograniczania ilości rzeczy okazało się, że nie wiele rzeczy mogę jeszcze ograniczyć.

Zrobiłam przegląd szafy, w celu pozbycia się ubrań, w których nie chodzę, ale okazało, że nie mam takich ubrań, a co więcej mam tak mało ubrań, że nie ma co ograniczać. Co więcej - mam za mało ubrań i muszę mocno doposażyć szafę. Po przeczytaniu posta Styledigger postanowiłam zbudować sobie bazę ubrań. Pod wpływem promocji w Mango kupiłam 3 pary spodni, spódnicę i 5 koszulek. Potem kupiłam 2 pary butów i potrzebuje jeszcze spódnicę i sandały. Zawsze miałam problem z szybko zużywającymi się ubraniami. Powód był oczywisty. Kiedy ma się 2 pary spodni i 2 swetry, na pewno długo nie wytrzymają ciągłego chodzenia mimo, że będą dobrej jakości. Dlatego teraz skupiam się na zbudowaniu kompletnej szafy, dobrej jakości i pełnej ubrań, które pasują do siebie, a także do mojej sylwetki.

Potem zajęłam się moją biblioteczka. Wystawiłam na sprzedaż 3 książki. 1 się sprzedała. Posiadam wiele książek, które lubię i chciałabym je jeszcze kiedyś przeczytać, więc pozbywam się tylko tych, które nie mają dla mnie wartości.

Od prawie roku spisuję i kontroluję wydatki. Tu też mam wszystko pod kontrolą i ciężko byłoby jeszcze coś ograniczyć, tym bardziej, że wszyscy zarzucają mi, że za mało wydaję na jedzenie.

Od dawna, zupełnie nieświadomie stosuję dietę informacyjną. Kiedyś było mi wstyd, że nie wiem co się dzieje na świecie i w Polsce, teraz okazuje się, że dla niektórych to wielka zaleta i powód do dumy.

Strefą, która ciągle jest dla mnie męcząca to praca. Marzę o pracy z elastycznymi godzinami pracy, z możliwością pracy w różnych miejscach i dającą poczucie spełnienia. Liczę, że znajdę to o czym marzę. Najgorsze jest jednak rozdarcie. Czy zająć się zmienianiem branży i poświęcić na to wiele godzin (wg badań 1000 h potrzebne jest, aby opanować temat), czy jednak szukać tego co jest zgodne z wykształceniem, interesuje mnie, ale nie do końca spełnia warunki elastyczności. A może rozwiązanie jest po środku?




środa, 22 kwietnia 2015

Którą srokę wybrać?



Ciągle spędzam czas (marnuję?) na poszukiwaniach ulubionego zajęcia, które stało by się moją nową pasją/pracą. Ostatnio zaczęłam uczyć się programowania. Kto wie czy nie powinnam być informatykiem? Gdybym teraz wybierała studia wybrałabym informatykę, a nie budownictwo. Gdzieś przeczytałam, że gdy poczujemy jakiś impuls do zmiany trzeba reagować od razu. Więc póki byłam w stanie flow, szybko zapisałam się na darmowy kurs w codecademy i zrobiłam już jeden kurs HTML/CSS. Teraz jestem w Javascript i idzie mi troszkę gorzej, ale nie poddaje się. Z drugiej strony czy wystarczy mi czasu, żeby się przebranżowić? Może jestem już za stara?

Od zawsze moją pasją jest cukiernictwo. Ale nie wiem czy to moje wymarzone zajęcie. Gdy patrzę na francuskie patisserie moje serce stara się krzyczeć: TAK, na pewno! Ale w Polsce wygląda to niestety trochę inaczej. Tak czy siak, postanowiłam podjąć wyzwanie (które sama zaproponowałam) i przygotowuję słodki kącik na wesele mojej siostry - będzie ciekawie.

Kolejne moje hobby to fiołki afrykańskie. Zapraszam na mojego bloga. Posiadam już małą kolekcję i kiedyś planowałam, że będę mogła sprzedawać nadliczbowe okazy, ale to raczej forma kieszonkowego, niż poważnego biznesu :)

Takich zajęć krótko i długoterminowych było więcej: kaligrafia, pisanie książki, grafika, florystyka itd. ale nic nie zaciekawiło mnie na tyle (albo przestałam się tym interesować), żeby związać się z tym na dłużej.

Prawdopodobnie popełniam błąd, gdyż powinnam się skupić na jednej rzeczy, a ja ciągle ciągnę kilka srok za ogon. Mam tylko nadzieję, że znajdę w końcu moje wymarzone zajęcie.

czwartek, 8 stycznia 2015

Wymarzona praca

Zima za oknem, a w moim sercu jesień. Nie ze względu na życie osobiste - tu jest wiosna :), ale ze względu na rozwój osobisty. Praca pochłania mnie od 8 do 16, plus nadgodziny oraz stres i rozmyślania już poza pracą. Szukam i ciągle myślę o mojej idealnej pracy. I nie mogę wymyślić.
Podobno odpowiedź znajdzie nas sama, gdy przestaniemy szukać. Ale czy moja intuicja jest na tyle rozwinięta? Liczę na to, że znajdę odpowiedź i znajdę pracę, która będzie zgodna z moją listą. Taką samą listę zrobiłam kilka lat temu, dotyczącą cech mojego wymarzonego chłopaka. I co ciekawe - po pół roku spotkałam chłopaka, który posiadał wszystkie wymienione przeze mnie cechy. Do tej pory często zaglądam do tej listy i konfrontuje ją z rzeczywistością. Póki co wszystko bez zmian :) Liczę więc na to, że ten sposób będzie też pomocny w poszukiwaniu wymarzonej pracy:


Cechy, które musi  posiadać moja wymarzona praca:

1. Możliwość rozwoju osobistego i pogłębiania wiedzy
2. Ciekawa i interesująca praca - w branży budownictwa ekologicznego lub wykończeń wnętrz
3. Elastyczne godziny pracy
4. Możliwość pracy z każdego miejsca na świecie (możliwość podróżowania (nie chodzi o podróże służbowe) i pracowania jednocześnie)
5. Dobre zarobki - na poziomie średniej krajowej
6. Miła i przyjazna atmosfera w pracy


Cechy, które może posiadać:
1. Brak nadmiernego stresu
2. Zarobki wyższe niż średnia krajowa


Cechy, których nie może posiadać:
1. Arogancki szef i współpracownicy

Lista będzie uaktualniana :)