czwartek, 1 października 2015

Czarna godzina


Chodzimy do pracy, zarabiamy uczciwie pieniądze, ale nie kupujemy sobie rzeczy, które chcielibyśmy mieć. Gdy kupimy buty za 400zł, albo kurtkę za 500zł bywa, że mamy wyrzuty sumienia. Nie mówiąc już o płaszczu za 1000zł. Mało prawdopodobne jest, że nasi rodzice nas pochwalą za takie wydatki. A gdy babcia dowie się, że nocleg w Paryżu kosztował ponad 100zł za noc, nie będzie mogła spać przez kilka tygodni na myśl o takiej rozrzutności. Daleka jestem od pochwalania wydawania pieniędzy na głupstwa. Sama nie lubię roztrwaniać pieniędzy i buduję swoją poduszkę finansową, ale nie podoba mi się, gdy odmawiamy sobie wszystkich przyjemności i korzystania z rzeczy, które dają nam szczęście.

Wszyscy odkładają na czarną godzinę. Jak mówił Jacek Walkiewicz (mój ulubiony mówca, o którym często będę wspominać) my mamy czarną godzinę, a Anglicy mają happy hours. To pokazuje różnice w podejściu do życia nas Polaków, mocno jeszcze zakorzenionych w PRL-u i obywateli krajów wysokorozwiniętych. Tam wydawanie pieniędzy i kupowanie sobie rzeczy jest naturalne. U nas bardziej myśli się o przyszłości i o tym co nas może spotkać. 

Prawda jest taka, że nie da się wszystkiego przewidzieć, i gdy nadejdzie czarna godzina to rzadko jesteśmy na nią przygotowani mimo poczynionych kroków. W momencie wystąpienia problemów trzeba będzie im stawić czoło i je rozwiązać. Nie ma wiec sensu martwić się o to przez cały czas. Dajmy sobie szansę na robienie tego co chcemy, kupujmy rzeczy które chcemy mieć i nie przejmujmy się ludźmi, którzy tego nie rozumieją.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz